Jak to z informacją było Kiedyś pisałam już w tym miejscu na temat udostępniania informacji przez podmioty działające na polskim rynku geodezyjno-kartograficznym. Niestety, niewiele się od tego czasu zmieniło. Szefowie firm nadal uważają, że im mniej mówi się o ich biznesie, tym lepiej. Wielu obawia się, że ujawnione informacje zaszkodzą im już podczas najbliższego przetargu. Natomiast bardzo niewielu zauważa, że umiejętnie sformułowana informacja zamieszczona w mediach jest formą bezpłatnej promocji, której chyba nigdy za wiele. Zastanawiające jest, skąd bierze się ta specyficzna polska potrzeba zachowania ścisłej tajemnicy. Przecież firmy zagraniczne lubią się chwalić i różnymi sztuczkami wręcz podsycają zainteresowanie mediów. Dzisiaj ogromnym ułatwieniem w prowadzeniu otwartej polityki informacyjnej jest Internet. Poszukując wiadomości o przetargu na DTM dolin rzecznych finansowanym z pożyczki Banku Światowego, dotarłam do strony duńskiej firmy BlomInfo A/S - jednego z członków zwycięskiego konsorcjum. Już 8 sierpnia pojawiła się tam informacja zatytułowana "Kontrakt za 30 milionów koron". Bez komentarza pozostawiam fakt, że w GEODECIE publikację notatki na ten temat udało się uzgodnić dopiero na październik.
W tym konkretnym przypadku dotykamy jeszcze innego problemu. Otóż, prezes prywatnej firmy geodezyjnej zawierający umowę z prywatnym kontrahentem ma prawo zasłaniać się tajemnicą handlową. Ale jeśli przedsięwzięcie jest finansowane przez nas samych (bezpośrednio z budżetu czy z pożyczki Banku Światowego - nie ma znaczenia), to o jakiej tajemnicy mówimy? Czy niespodzianka ma polegać na tym, że dopiero za dwa lata dowiemy się, ile będziemy musieli zwrócić?
|
| News | Geodezja | Kartografia | Fotogrametria | GIS | GPS | GeoWiedza | GeoFirma | Przetargi | mapa strony |