DAMIAN CZEKAJ: Wykładowcami w akcji „PoliTechnicy” są pracownicy WGiK PW będący absolwentami techników geodezyjnych. Skąd taki pomysł?
Chcemy pokazać, że studia wyższe są nie tylko dla absolwentów liceów. Niektórzy uczniowie techników boją się, że nie dadzą sobie rady na politechnice. Wiemy o tym, bo lata temu też mieliśmy podobne obawy. Wierzymy, że kontakt z wykładowcami, którzy kilka czy kilkanaście lat temu byli uczniami techników, a teraz pracują dydaktycznie i realizują niezwykle ciekawe projekty na uczelni, nakłoni słuchaczy do dalszej nauki i kontynuowania przygody z geodezją. Oczywiście, gdzieś tam w tle pojawia się chęć przekonania do studiowania na Politechnice Warszawskiej, ale z pewnością nie jest to nasz najważniejszy cel. Podczas każdego wykładu, przed zasadniczą merytoryczną częścią, prosimy prelegentów o garść wspomnień z czasów, kiedy byli uczniami techników. Pytamy ich, co zapamiętali z tych lat szkolnych. Dzięki temu wykładowcy dają się poznać słuchaczom z innej, prywatnej strony, a sama akcja nabiera luźniejszego charakteru.
Kto był inspiratorem akcji?
Pracownicy Wydziału Geodezji i Kartografii PW, ale akcja narodziła się podczas finału ubiegłorocznej Olimpiady Wiedzy Geodezyjnej i Kartograficznej. Gospodarzem tego wydarzenia było Technikum Geologiczno-Geodezyjno-Drogowe w Warszawie, z którym nasz wydział ma bardzo dobre kontakty i chętnie współpracuje. Dlatego też zostaliśmy poproszeni o naukowe „zaopiekowanie się” nauczycielami, którzy przyjechali do Warszawy, w czasie, kiedy ich uczniowie będą rozwiązywać konkursowe zadania. Postanowiliśmy zabrać ich na wydział i pokazać PW od najciekawszej i najnowocześniejszej strony, m.in. nasze laboratoria. Zorganizowaliśmy cykl wykładów i warsztatów m.in. z zakresu geodezyjnych systemów pomiarowych, fotogrametrii, gleboznawstwa i osnów podstawowych. Spotkały się one z bardzo ciepłym przyjęciem i w pewnym momencie pani Urszula Wiśniowska z Zespołu Szkół Budowlanych w Bielsku-Białej powiedziała: „Zrobiliście nam bardzo fajne wykłady, tylko czemu nasi uczniowie tak nie mogą?”. „Dlaczego nie mogą?” – odpowiedzieliśmy. „Może spróbujemy, żeby mogli”. I tak się to zaczęło. Niedługo później, jak nagłośniliśmy ten pomysł na wydziale, proponując, że: „Dobrze byłoby taką akcję zorganizować”, dobra energia przepełniająca WGiK PW sprawiła, że dołączył do nas tłumek koleżanek i kolegów, którzy zadeklarowali pomoc (śmiech). Jednak rola Tomasza Olszaka jako koordynatora jest nie do przecenienia. Czuwa nad wszystkim, dba o terminy i motywuje koleżanki i kolegów do tego, aby podczas wykładów pokazali się z jak najciekawszej strony.
Jak na „PoliTechników” zareagowały władze wydziału?
Pełna przychylność, od samego początku. Zresztą wszelkie tego typu akcje spotykają się z wielką życzliwością ze strony władz i są realizowane we współpracy z Komisją Promocji WGiK PW, której szefową jest Magda Karabin-Zych. Zawsze mamy zielone światło i pole do działania. To ciekawe wyzwanie, które rozwija także nas, organizatorów. Wydział wielokrotnie gościł uczniów z techników, ale tych bliższych PW – z Warszawy, Żelechowa czy nawet Lublina. Mamy doświadczenia z tego typu wizytami w naszym Ośrodku Dydaktycznym w Józefosławiu, podczas których organizowaliśmy cały dzień zajęć dla uczniów. Bardzo to lubimy, ale musimy brać pod uwagę obciążenia dydaktyczne. Poza tym nie wszystko jesteśmy w stanie zrobić dla dużej grupy osób stacjonarnie z powodów logistycznych i ekonomicznych. Stąd też pomysł przeniesienia i pokazania się wszystkim chętnym w sieci.
Podczas olimpiady z pewnością nie udało się dopiąć wszystkich szczegółów.
Trudno jest od razu mieć najlepsze pomysły na świecie. Dlatego też jeszcze przed wakacjami wysłaliśmy do 25 nauczycieli, którzy byli na WGiK, ankietę. Z otrzymanych odpowiedzi wyklarowała się formuła akcji – zdalne wykłady prowadzone przez pracowników WGiK PW, sześć na edycję, plus część warsztatowa, ćwiczeniowa, do której udostępniamy dane. Oczywiście nie weryfikujemy, czy ćwiczenia zostały wykonane ani ich nie sprawdzamy, ale zawsze pozostajemy do dyspozycji nauczycieli, gdyby pojawiły się jakieś pytania czy wątpliwości. Sam wykład to dwie 45-minutowe części plus 30 minut na ewentualne pytania. Całość nagrywamy, aby każdy, kto chciałby do tego wrócić, miał taką możliwość. W odpowiedziach ankietowych zasugerowano nam też tematykę wykładów, wskazano, czego w technikach jest trochę za mało, o czym uczniowie chcieliby posłuchać.
Ostatecznie wszystkie 25 szkół, które otrzymały ankietę, przystąpiło do akcji?
Mamy nadzieję, że tak, później dołączyło jeszcze kilka, bo nie ograniczaliśmy i nie planujemy ograniczać zasięgu akcji. Oczywiście, nie we wszystkich dotychczas przeprowadzonych wykładach wzięły udział on-line wszystkie zapisane szkoły – nie jest to możliwe z przyczyn technicznych, logistycznych, czasowych i nie tylko. Mimo to nauczyciele technikum za każdym razem wykonują ogromną pracę. Trzeba to podkreślić – żeby wszystko się udało, a akcja miała sens, konieczne jest zaangażowanie i chęci z dwóch stron. Moglibyśmy wymyślić najciekawsze wykłady na świecie, tylko co z tego, gdyby nie miał ich kto słuchać? Nauczyciele techników gromadzą uczniów, tworzą im komfortowe warunki do wysłuchania wykładów, następnie wykonują z nimi ćwiczenia. Z tego co wiemy, w niektórych szkołach wszystkie klasy zbierają się w jednej sali i oglądają wspólnie.
Póki co odbiór całej akcji jest fantastyczny – zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli, którzy przyznają, że również uczestniczą z zainteresowaniem. W mailach po kolejnych spotkaniach czytamy niezwykle miłe rzeczy. To jest jedna z fajniejszych części naszej pracy.
Wybór terminu wykładu, który odpowiadałby większości szkół, to z pewnością nie lada wyzwanie.
Staramy się organizować to tak, aby wykłady odbywały się w ten sam dzień tygodnia, w tych samych godzinach. Póki co nam się to udaje. Zapowiadamy wykłady z możliwie jak największym wyprzedzeniem. Oczywiście konsultujemy się z nauczycielami, bo musimy uwzględnić przerwy świąteczne, ferie, matury czy egzaminy branżowe.
Wykładów mogą słuchać wszyscy, nie są skierowane do uczniów konkretnej klasy. Jak zatem dobrać odpowiedni poziom?
Mamy z tym trochę kłopot. Rozmawiamy na poziomie trochę wyższym niż w trakcie otwartych wykładów dla uczniów różnych szkół średnich, które czasami stacjonarnie organizujemy na wydziale. Przy bezpośrednim kontakcie po minach słuchaczy łatwo poznać, czy do nich trafiamy. On-line jest trudniej. Nasze wykłady są adresowane już do młodych geodetów, zatem pozwalamy sobie na zaawansowaną terminologię, ale póki co nie spotkaliśmy się z opiniami, że jest za trudno. Natomiast zdaniem niektórych jest trochę za szybko. Mamy z tym problem, bo na co dzień ze studentami jesteśmy przyzwyczajeni do innego tempa wykładania i innego odbioru. Ale staramy się, dla nas również to jest pewna nauka. Dlatego też, między innymi, później udostępniamy nagrania, żeby uczniowie mogli sobie odtworzyć to, co im umknęło podczas wykładu w trudniejszej niż na żywo formule zdalnej. Akcja „PoliTechnicy” nie jest pierwszą skierowaną do uczniów szkół, w której biorą udział pracownicy naszego wydziału, stąd też pewne doświadczenie już mamy. Jest Festiwal Nauki, Dzień z WGiK-iem, Noc Muzeów, akcja Zawsze Ciekawi i inne. W ich ramach prowadzimy lekcje, wykłady, warsztaty. „PoliTechnicy” są taką wyjątkową akcją ze względu na otwartą formułę on-line oraz nowoczesną i oryginalną tematykę.
Jakich wykładów uczniowie mieli już okazję wysłuchać?
Jako pierwszy w październiku 2025 r. wystąpił magister inżynier Paweł Czernic, jeden z młodszych pracowników wydziału, wyjątkowo aktywny, potrafiący mówić w sposób bardzo zajmujący. Opowiadał o swojej pracy, jako geodeta, przy badaniach archeologicznych. Dla nas również to była interesująca prezentacja. Wiemy też, że chciałby wystąpić raz jeszcze i opowiedzieć o innych realizowanych przez siebie badaniach – związanych z łazikami marsjańskimi.
Drugim prelegentem, jeszcze przed końcem ubiegłego roku, był doktor inżynier Krzysztof Karsznia – znamienity popularyzator nauki, świetnie odnajdujący się w takich formatach jak „PoliTechnicy”. Opowiadał o monitoringu przemieszczeń budowli inżynierskich, bazując na przykładach z Górnego Śląska, gdzie prowadził i nadal prowadzi swoje badania. Przybliżył też m.in. działanie systemu Leica GeoMoS.
W marcu br. profesor Waldemar Izdebski opowiadał o udostępnianiu danych przestrzennych – pokazał, gdzie szukać tych danych, jak je używać, i na koniec zadał bardzo ciekawą pracę domową. Wytłumaczył, jak pobrać NMT, NMPT i ortofotomapę i na ich podstawie stworzyć model 3D okolicy swojej szkoły. Z okazji wykładu udostępnił też stronę internetową, na której zamieszcza swoje filmy edukacyjne oraz publikacje książkowe w wersji elektronicznej.
Za nami również wykład doktora inżyniera Sebastiana Różyckiego. Prezentował on wyniki swoich niezwykłych badań z pogranicza geodezji, fotogrametrii, historii i geofizyki, a także zajmująco opowiadał o zdjęciach lotniczych archiwalnych i współczesnych.
A kto jeszcze przed nami?
W blokach startowych jest już magister inżynier Mariusz Pasik, kolega zajmujący się przemieszczeniami, który przybliży badania przemieszczeń metodami nieklasycznie geodezyjnymi – za pomocą sensorów, takich jak inklinometry, i zada „pracę domową”. A na koniec pierwszej edycji „PoliTechników” wykład wygłosi absolwent technikum w Żelechowie, dziekan naszego wydziału profesor Janusz Walo. Temat jego wystąpienia, póki co, chcemy zachować w tajemnicy.
Podkreślmy raz jeszcze: każdy z naszych prelegentów to absolwent technikum – z Lublina, Żelechowa, Warszawy, Wrocławia – zatem poza meritum edukacyjnym, była okazja do podzielenia się wspomnieniami, motywacjami i historią losów zawodowych po zakończeniu edukacji na etapie szkoły średniej.
Każdy wykład kończy się dyskusją. Czy młodzież chętnie się udziela?
Mamy nadzieję, że jeszcze się ośmielą (śmiech). Wiele zależy od wykładowcy, rozumiemy, że obecność profesora czy doktora może odrobinę tremować. Gdy prelegentem był Paweł Czernic, starszy od swoich słuchaczy o mniej niż 10 lat, pytań było więcej. Mamy nadzieję, że wraz z kolejnymi spotkaniami będzie coraz lepiej i uczniowie zrozumieją, że profesorowie co prawda gryzą, ale gryzą się jedynie z myślami, a zazwyczaj są niezwykle łagodnymi osobami (śmiech).
Planowana jest już kolejna edycja?
Po ostatnim, szóstym wykładzie w czerwcu zrobimy ankietę wśród uczestników. Zapytamy, co się podobało, a co nie, a następnie ruszymy z przygotowaniami do kolejnej edycji. Liczymy na to, że dzięki zebranym opiniom powrócimy po wakacjach w jeszcze ciekawszej formule. Mamy wiele nowych pomysłów i kolejnych wielu ciekawych prelegentów na kolejny sezon z licznego grona absolwentów techników, a zarazem pracowników naukowo-dydaktycznych WGiK PW. Jeżeli chodzi o poruszaną tematykę, to oczywiście część mogłaby zostać powtórzona albo mocniej zaakcentowana. Zobaczymy, czego dowiemy się z ankiet.
Czy na koniec chcielibyście państwo coś dodać?
Pragniemy podziękować wszystkim nauczycielom i uczniom zaangażowanym w ten projekt. Dziękujemy za aktywność i cieszymy się z opinii i ciepłych reakcji. Prosimy o dalsze uwagi, zwłaszcza krytyczne, i zapraszamy do uczestnictwa. Więcej informacji można znaleźć na
naszej stronie WWW i w
mediach społecznościowych. Zainteresowanych dołączeniem do akcji odsyłamy do kontaktu mailowego pod adres
tomasz.olszak@pw.edu.pl.